Drukujesz pierwszy raz? Plik do druku od podstaw cz. II

wtorek, kwietnia 21, 2015 Anonimowy 14 Komentarze

podstawy pliki do druku

Fajnie, że wróciliście. To znaczy, że chcecie dowiedzieć się więcej na temat projektowania materiałów drukowanych. W poprzednim wpisie omówiliśmy etap przygotowania do pracy. Tym razem zajmiemy się dobrymi praktykami w projektowaniu, które zakończymy stworzeniem pliku do druku w formacie PDF.

Projektowanie to podobno nic trudnego. Masz komputer, masz program  jedziesz. Jasne, ale czy na pewno? Najlepsze projekty to te odrzucone, jak mawia pewien klasyk związany ostatnio z głośnym rebrandingiem województwa pomorskiego. My w każdym razie pominiemy kwestie estetyczne na rzecz czysto praktycznych. Czym powinien charakteryzować się dobry projekt do druku? Odpowiednie marginesy, spady, krzywe fonty i 300 ppi  wymieni jednym tchem każdy, kto nawet pobieżnie zetknął się z DTP.

Bezpieczne marginesy

O bezpiecznych marginesach było w pierwszej części wpisu, ale dla przypomnienia: jest to obszar sąsiadujący z krawędzią projektu, w którym nie powinno się umieszczać żadnych istotnych elementów, takich jak logo, tekst, numer telefonu, głowa modelki na zdjęciu. Powinny być odsunięte od krawędzi na min. 3 mm do wewnątrz. 

bezpieczne marginesy

Spady

Jeśli rozmiar strony roboczej (wymiar gotowej np. ulotki po docięciu) został prawidłowo ustawiony, a ustawienia spadu mają wartość 2 mm jak na zdjęciu, wystarczy po prostu rozciągnąć tło projektu do czerwonej kreski na 2 mm poza linię cięcia.

spady jak ustawić

Jeśli ktoś jest ciekaw, dlaczego tym wszystkim drukarniom tak bardzo zależy na spadach, proponuję mały eksperyment. Wydrukuj na biurkowej drukarce dowolne zdjęcie, a potem za pomocą nożyczek pozbądź się białej, niezadrukowanej części kartki, która pozostała wokół niego. Rozczarowany? Zostały białe krawędzie, prawda? Postaraj się bardziej. I co, dalej krzywo? No właśnie. Nie pozwól facetowi, który będzie kroił Twoje wizytówki na gilotynie w drukarni, czuć się tak, jak Ty teraz. 

dobra drukarnia internetowa
Tak pracuje gilotyna w Viperprint.pl

Do gilotyny wchodzi kilkadziesiąt  kilkaset arkuszy na raz pod jedno cięcie, w związku z tym tolerancja błędu cięcia wynosi 1 mm. Gdy dodać do tego możliwe przesunięcia w druku (0,51mm), to, jeżeli projekt nie miał spadów, rezultat będzie opłakany. I dlatego właśnie, w trosce o Wasze projekty, odpowiedzialne drukarnie wymagają spadów.

ustawienia spadów

Fonty na krzywe

Pewien pan grafik poproszony przez drukarnię o zamianę tekstów na krzywe poprawił swój projekt pisząc wszystko kursywą  dowcip stary jak zawód zecera. Dlaczego przytaczam tę zapomnianą już profesję?  Zecerzy w swoim rzemiośle polegającym na ręcznym składzie materiałów drukowanych posługiwali się czcionkami  kawałkami ołowiu z wizerunkami poszczególnych znaków. Natomiast to, co dziś nazywa się mylnie czcionkami, w rzeczywistości jest ich komputerowym odpowiednikiem, czyli fontem. Ten niegdysiejszy błąd terminologiczny tak mocno zakorzenił się w języku, że dziś już nawet pracownicy drukarni i graficy mówią „czcionki”, mając na myśli znaki użyte w projekcie programu komputerowego. 

Ok., ale dlaczego mają być krzywe? „Krzywienie fontów” oznacza przekształcenie tekstów w grafikę wektorową, czyli zamianę na krzywe właśnie. Zamieniając teksty w grafikę, usuwamy z pliku informację o rodzaju fontu użytym do formatowania tego tekstu. W praktyce tekstu już nie ma  jest za to jego wektorowa postać, której oczywiście nie można już  edytować. Dzięki temu plik zapisany bez tekstu w środku można bezpiecznie otwierać na innych komputerach (np. w drukarni). Gdyby plik z nieskrzywionym tekstem został otwarty na komputerze, który nie ma zainstalowanego fontu użytego w projekcie, tekst zostałby wyświetlony fontem zastępczym, czyli zupełnie innym niż zamierzony przez projektującego.

Problem zamieniania tekstów na krzywe dotyczy plików otwartych czyli Ai, CDR, Indd oraz PSD. Pliki zamknięte PDF mogą przechowywać font jako osadzony podzbiór dlatego są zdecydowanie bezpieczniejszym formatem dla plików wypuszczanych „na zewnątrz”.

Obrazy

Tajemnicze 300 ppi (czy może DPI?) zdążyło już obrosnąć legendą. A jak jest naprawdę? Zacznijmy od rozszyfrowania skrótów. Pixel Per Inch oznacza liczbę pikseli przypadająca na cal długości. Jest to jednostka stosowana do określania rozdzielczości obrazów bitmapowych wyświetlanych na monitorach. Natomiast Dots per inch to liczba plamek atramentu lub farby przypadająca na cal. Jest to jednostka stosowana do określenia rozdzielczości drukarek, ploterów, naświetlarek itp.

Obraz o rozdzielczości 72 ppi będzie wyświetlany na ekranie naszego komputera poprawnie, tzn. bez widocznych zniekształceń (charakterystycznej „pikselozy”). Łatwo się natomiast domyślić, że dla urządzenia wyjściowego, np. drukarki, 72 ppi to zbyt mało, aby poprawnie odwzorować nasz obrazek. Dlatego obrazy użyte w projekcie powinny mieć 300 ppi rozdzielczości  taki postulat znajdziemy na stronie niemal każdej drukarni. Wynika on z technicznych wymagań używanego przez drukarnie sprzętu, a także z czysto estetycznych względów. Klient nie byłby zadowolny z plakatu złożonego z mozaiki pikseli zamiast zdjęć.

Tylko jak to wszystko wytłumaczyć klientowi, który ma nam dostarczyć zdjęcia? Wciąganie go w niuanse ppi, DPI czy innych liniatur byłoby produkowaniem niepotrzebnego zamieszania. Najlepiej posługiwać się w rozmowie z klientem wielkościami, w których będzie mógł się łatwo zorientować. Jeśli potrzebujemy fotkę na plakat A3, to wiadomo, że musi być odpowiednio duża, np. 6000 px na dłuższej krawędzi. Wtedy nawet jeśli jej rozdzielczość sytuuje się w okolicach 100 ppi, sama wielkość pliku powinna załatwić sprawę. Oczywiście nie jest to regułą i zależy od konkretnego pliku oraz wymiarów i przeznaczenia projektu, nad którym pracujemy.

Czerń głęboka i zwykła, czyli ile cukru w cukrze?

W poligrafii wyróżnia się dwa rodzaje czerni w zależności od udziału składowych CMYK.
Czerń głęboka jest stosowana najczęściej do wypełnienia tła i innych dużych obszarów projektu. Przemawiają za tym oczywiście kwestie technologiczne: duży fragment projektu pokryty w całości jedną (czarną) farbą może być mało nasycony, „wyblakły”. Mogą także pojawić się na nim widoczne pręgi pozostawione przez wałki maszyny offsetowej. Stosując składowe C=30%; M=30%; Y=30%; K=100%, uzyskamy głęboką czerń. 

Składowe można oczywiście dobrać w innych proporcjach, np. dla czerni zimnej lub ciepłej  szkoły są różne. Rzeczą, o której należy pamiętać, jest TIL: Total Ink Limit podawany przez drukarnie dla poszczególnych papierów. Ściągawkę z maksymalnego dopuszczalnego nasycenia kolorów znajdziecie w tym wpisie.

Czerń zwykła o składowych C=0%; M=0%, Y=0%; K=100% stosowana jest najczęściej dla tekstów. Duża ilość drobnego tekstu jest najbardziej czytelna, jeśli zostanie wydrukowana jednym kolorem (czyli Black). Tekst wydrukowany wszystkimi farbami CMYK może wyjść mniej czytelny z uwagi na pasowanie poszczególnych kolorów, które nie zawsze jest idealne.

Tworzenie podglądu dla klienta

Ten etap nie ma za wiele wspólnego z DTP, ale powinien znaleźć się tutaj jako naturalny element całego procesu projektowania do druku. Forma prezentacji projektu jest nie mniej ważna niż sam projekt i często ma wpływ na to, jak klient postrzega efekt zleconej pracy. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Wstępną koncepcję warto wrzucić na mockupa, aby klient mógł zobaczyć swoją wizytówkę, teczkę czy papier firmowy w naturalnym środowisku. Jest to szczególnie istotne przy wydrukach składanych, ponieważ nie każdy ma tak wyrobioną wyobraźnię przestrzenną, żeby zwizualizować sobie projekt na gotowym produkcie. 

Zgodnie z zasadą od ogółu do szczegółu, gdy wstępny projekt zostanie zaakceptowany, można następnie wysłać klientowi projekt „na płasko”, 1:1, aby mógł dokładnie sprawdzić teksty i inne detale. Można to zrobić, zapisując plik jako PDF z dużą kompresją, choć nie zawsze uzyskamy satysfakcjonującą jakość bitmap oraz optymalny rozmiar pliku. 

Proponuję raczej metodę Zapisz dla internetu i urządzeń w programach Adobe. W ten sposób otrzymujemy plik JPG z pożądanym stopniem kompresji o rozmiarze około 1MB, który bez problemu przejdzie przez każdą skrzynkę mailową. Ten sposób nie jest oczywiście odpowiedni dla prac wielostronicowych ani zamówień dla wymagającego klienta, który dysponuje skalibrowanym monitorem. Jednak umówmy się: większość plików wysyłanych do akceptacji nie wychodzi dalej niż poza okno przeglądarki internetowej.

Tworzenie PDF do druku

Kiedy już uzyskaliśmy upragnioną akceptację klienta, możemy zamknąć temat i zamienić projekt w pełnowartościowy plik do druku, czyli PDF. Przed kliknięciem po prostu Zapisz jako, przyda się jeszcze chwila refleksji. Wielu projektantów materiałów drukowanych z upodobaniem ozdabia swoje PDF-y kompletem znaków drukarskich, tworząc w ten sposób kolorową choinkę wokół właściwej grafiki. Dla klienta taki plik na pewno wygląda pro, a każdy znacznik daje w jego oczach +5 do prestiżu dla grafika. Natomiast od strony praktycznej zupełnie mija się to z celem: color bar lub kostki, owszem, umieszcza się, ale na arkuszu drukarskim. To samo dotyczy wszelkich paserów oraz informacyjnych pól tekstowych. Dla pojedynczych grafik (zwanych użytkami), np naszej ulotki, istotne są jedynie linie cięcia. Ale o nie również nie musimy się martwić, gdyż nanoszą je graficy w drukarni podczas montowania poszczególnych użytków na arkuszu. 

Więc jak zapisać PDF? Opuszczamy na chwilę okno programu graficznego i udajemy się na stronę drukarni, w której będziemy składać zamówienie. Dobra drukarnia online powinna w dziale „Pomoc” szczegółowo, krok po kroku opisać preferowany przez siebie sposób zapisu PDF dla każdego możliwego programu. My przyjrzyjmy się prawidłowym ustawieniom w InDesignie. Naszym celem jest utworzenie pliku PDF, który bez problemów przejdzie etap weryfikacji i przygotowania do druku w drukarni oraz nie sprawi żadnej niespodzianki podczas tzw. ripowania, która to, jak wiadomo, skutkuje położeniem całej pracy i reklamacją ze strony klienta. 

Zaczynamy. Z menu wybieramy: Plik > Eksportuj...
drukarnia eksport plików

W oknie Eksportuj... wybieramy z listy Zapisz jako typ > Adobe PDF. Następnie wprowadzamy nazwę pliku i miejsce na dysku, gdzie ma być zapisany.
PDF zapisywanie

Pojawi się okno ustawień zapisu PDF, w kolejnych zakładkach wprowadzamy ustawienia jak poniżej.


Ważne: nie zadajemy znaczników i paserów. Zaznaczamy pole Użyj ustawień spadu dokumentu i upewniamy się, że spady zostały prawidłowo ustawione na początku pracy nad projektem Dla większości produktów wymagane są spady po 2 mm. Wyjątkiem są katalogi, segregatory itp. gdzie należy zadać odpowiednio większy spad.

W zakładce Wyjście ważne jest, aby nie dołączać profilów kolorów. 




Teraz możemy zapisać projekt do druku, klikając przycisk Eksportuj. Warto jednak zachować wprowadzone właśnie ustawienia, aby skorzystać z nich, gdy następnym razem będziemy przygotowywać projekt do druku. Klikamy przycisk Zapisz predefiniowane ustawienia a następnie wprowadzamy dla nich nazwę, np. viper_druk.

Zapis PDF z programów Illustrator i Corel możemy oprzeć na powyższych ustawieniach. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na zakres kompresji obrazów, NIEdołączanie profili kolorów i NIEzadawanie znaków drukarskich. 

Różnica pojawia się dopiero, gdy chodzi o fonty. InDesign osadza fonty użyte w dokumencie automatycznie. W Illustratorze czy w Corelu trzeba tę opcję odnaleźć w ustawieniach zapisu PDF lub  co jest bezpieczniejszym krokiem  zamienić wszystkie teksy na krzywe przed zapisem. Wciskamy kombinację CTRL+A, aby zaznaczyć zawartość dokumentu (wszystkie warstwy i obiekty muszą być odblokowane), a następnie CRTL+SHIFT+O (Illustrator) lub CTRL+Q (Corel), aby zamienić teksty na obiekty wektorowe.

Z Photoshopa wyjątkowo zapisujemy nie PDF, a TIF na ustawieniach bez kompresji. PDF z Photoshopa potrafi spłatać figla. Stawiam piwo osobie, która wytłumaczy, dlaczego PDF-y wypuszczone z Photoshopa sprawiają kłopoty. „Przesiekane” bitmapy, problemy z osadzonymi fontami i kuriozalne rozmiary plików to największe bolączki Photoshopowych PDF-ów; dlaczego tak się dzieje, ktoś coś?

Mając gotowego PDF-a, możemy udać się na stronę naszej ulubionej drukarni online i złożyć zamówienie. Wybieramy produkt i wprowadzamy paremetry: wymiary, ilość stron, papier itp. Tutaj też warto zatrzymać się na chwilę i upewnić się, że złożone zamówienie jest zgodne z naszym plikiem. Różnica formatu np. A5 i A6 lub ilości stron dla zadruku jedno- i dwustronnego sprawi, że drukarnia poprosi nas o zweryfikowanie niezgodności. Drobna pomyłka, a może niepotrzebnie opóźnić czas realizacji zlecenia. 

Wiecie już wszystko? Jeśli nie, pytajcie śmiało. Jeśli tak  do roboty! Trzymam kciuki.

14 komentarze:

Drukujesz pierwszy raz? Plik do druku od podstaw cz. I

wtorek, kwietnia 14, 2015 Anonimowy 12 Komentarze

plik do druku przygotowanie

Temat porósł mchem, więc przeoramy go na nowo. Instrukcja, jak przygotować plik do druku, pojawiała się już wiele razy w wielu miejscach dlatego nie odkryjemy Ameryki, ale mam nadzieję, że przynajmniej skompletujemy i uporządkujemy informacje potrzebne, by profesjonalnie przygotować projekt do przesłania drukarni.

Organizacja pracy

Zaczynamy od zgromadzenia materiałów i informacji. Podstawą jest oczywiście brief od klienta. Załóżmy, że wytyczne są jasne, oczekiwania realne, zdjęcia w wysokiej jakości, teksty sprawdzone, honorarium satysfakcjonujące - pozostaje rzucić się w wir pracy. Aby jednak nie dać się temu wirowi zatopić, zadbaj o porządek. Kwestia katalogowania wykonywanych przez siebie zleceń jest dość indywidualna. Każdy robi to tak, jak mu wygodnie, niemniej wewnątrz folderu danego zlecenia powinien panować pewien schemat zawartości:
• oryginalne materiały klienta (teksty, zdjęcia, logo);
• linki (stocki i zdjęcia klienta - przetworzone przez nas do użycia w projekcie);
• pliki robocze (np. Ai, CDR, Indd, PSD - żywy, otwarty organizm naszego projektu);
• pliki do akceptacji (podglądy gotowego projektu, które wyślemy do akceptacji klienta);
• plik do druku (PDF utworzony z ostatniej zaakceptowanej wersji projektu).

Przy okazji: rzadko zdarza się, że pierwszy plik roboczy jest od razu plikiem finalnym. Każda korekta wprowadzana na życzenie klienta to konieczność zapisu nowej wersji pliku. Sprawdzona metoda, aby się nie pogubić, to dodawanie na końcu nazwy pliku liter A, B, C itd. Chyba, że wolisz nazwy w stylu *._final; *._final2; *._finitoforsure; *._finalrrrggah; *._fcukdizsh!t. 

Którędy droga?

ulotki jak zaprojektować
Na tym etapie musimy zdecydować, w jakim programie wykonać projekt. Odwieczny spór zwolenników Corela z fanami Adobe odłóżmy na bok. Wszystkie programy mają swoje wady i zalety, w zależności od przeznaczenia, a przede wszystkim celu, w jakim mają być wykorzystane. Dlatego przed rozpoczęciem każdego projektu sami musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, na jakiej platformie praca będzie dla nas najwygodniejsza, najbardziej efektywna, a jej efekt końcowy przewidywalny.

Proste prace jedno- lub dwustronne typu wizytówki tworzymy w Illustratorze. Większa ilość stron, np. dla katalogu, to zadanie dla Indesign lub - jeśli nie ma innego wyjścia - dla Corela. Sam Corel nie jest taki zły, np. gdy projektuje  się druki wielkoformatowe. Z kolei gdy chodzi o druk plakatów, świetnie sprawdzi się Photoshop. Illustrator nadaje się również do skomplikowanych prac wymagających wykrojnika, typu teczki i kalendarze. To oczywiście bardzo uproszczone i ogólne zestawienie. Jeśli masz inne sugestie, zachęcam do podzielenia się nimi w komentarzu.

Dodatkowa wskazówka: jeśli praca będzie miała charakter powtarzalny, np. jest to ulotka z uaktualnianą co jakiś czas ofertą (zdjęcia, opisy) lub wizytówka firmowa z tym samym szablonem dla kolejnych pracowników (zmieniają się tylko dane osobowe), warto pracować w programach umożliwiających automatyzację edycji zawartości projektu np. InDesign lub Photoshop.

Tworzenie dokumentu - parametry

Okno tworzenia nowego dokumentu wygląda mniej więcej tak samo we wszystkich programach. My przyjrzymy mu się bliżej na przykładzie InDesign. Parametry, które nas najbardziej interesują, to:
• metoda konwersji/wzorzec - wybieramy Druk
• rozmiar - wprowadź rozmiar, jaki ma mieć docelowo Twój projekt np. ulotka 105x148mm;
• liczba stron - wiemy o co chodzi;
• spady - wprowadzamy wartość 2 mm (o spadach będzie więcej w następnym odcinku)
• tryb koloru - przygotowując projekt do druku, zawsze wybieramy CMYK;
• rozdzielczość - w Indesign i Corel ten parametr określa się podczas zapisu do PDF. W Illustratorze i Photoshopie wprowadzamy wartość 300 ppi podczas tworzenia dokumentu.

W InDesignie ustawienia powinny wyglądać jak poniżej.
Nowy dokument InDesign
Plik do druku - ustawienia nowego dokumentu w InDesign.

W Illustratorze okno tworzenia nowego dokumentu jest mniej więcej takie samo jak w InDesign.
Illustrator nowy dokument
Nowy dokument w programie Illustrator.
Z nowym dokumentem w Corelu rozprawiamy się analogicznie. Okno ustawień powinno wyglądać tak.
Corel projekt ulotki
Plik do druku w Corelu. Ustawienia nowego dokumentu.

Linie pomocnicze

tworzenie pliku do drukarni

InDesign
W tym programie podczas tworzenia nowego dokumentu można ustawić tzw. marginesy. Chodzi o bezpieczny obszar sąsiadujący z krawędzią, w którym nie powinno się umieszczać żadnych istotnych elementów projektu. Innymi słowy: logo, tekst, numer telefonu, głowa modelki na zdjęciu powinny być odsunięte od krawędzi na min. 3 mm do wewnątrz. W pozostałych programach musimy posiłkować się liniami pomocniczymi, aby za ich pomocą oznaczyć swój bezpieczny margines.

Illustrator
Tu linie pomocnicze tworzy się najszybciej za pomocą narzędzia Prostokąt. Rysujemy prostokąt o wymiarach po 3 mm mniejszych z każdej strony niż strona robocza. Czyli: jeśli nasza ulotka ma 105x148 mm, to prostokąt powinien mieć 99x142 mm (105 - 3 - 3 = 99 mm; 148 - 3 - 3 = 142 mm). Umieszczamy go centralnie na środku strony roboczej za pomocą panelu Wyrównaj i wciskamy kombinację klawiszy CTRL+5, aby przekształcić go w linie pomocnicze. Operację powtarzamy na drugiej stronie, a warstwę z naszym marginesem blokujemy.

Corel
Jeśli ktoś zna przystępny patent na szybkie utworzenie linii pomocniczych dla bezpiecznego marginesu w tym programie, zachęcam do podzielenia się nim w komentarzu.

Photoshop
Photoshop jest pewnym wyjątkiem, jeśli chodzi o tworzenie nowego dokumentu. Tutaj nie określamy rozmiaru netto i osobno spadów, ale wprowadzamy rozmiar brutto, czyli ze spadami włącznie. Zatem wyjściowo do formatu naszej przykładowej ulotki 105x148 mm dodajemy po 2 mm z każdej strony. Łącznie będzie to 109x152 mm. Powinniśmy też narysować dwa komplety linii pomocniczych. Jeden będzie określał linie cięcia, identyczne z docelowymi wymiarami ulotki: 105x148 mm. Drugi komplet linii to nasz margines; te linie mają mieć odstęp po 3 mm od pierwszego kompletu czyli 99x142 mm.

nowy dokument Photoshop
Tworzenie nowego dokumentu w Photoshopie.
Rysowanie linii pomocniczych w Photoshopie to raczej żmudny proces. Można go wykonać podobnie jak w Illustratorze: rysując prostokąt i dociągając do niego linie z lewej i górnej krawędzi (najpierw trzeba włączyć linijki - CTRL+R). Drugi sposób to posłużenie się poleceniem Widok > Nowa linia pomocnicza. Tutaj wybieramy orientację pionową lub poziomą i wprowadzamy wartość odstępu odpowiednio od krawędzi lewej i górnej.

Przy okazji należy pamiętać, że dokument utworzony w Photoshopie może mieć maksymalnie jedną stronę. Dlatego dla dwustronnego projektu musimy utworzyć dwa pliki.

Warto sobie oszczędzić tego etapu w przyszłości i już za pierwszym razem po utworzeniu poprawnego dokumentu zachować taki plik jako template. W ten sposób gdy następnym razem będziemy projektować ulotkę 105x148 mm wystarczy, że po prostu otworzymy gotowy szablon, zamiast na nowo wprowadzać żmudnie ustawienia i bawić się w rysowanie linii pomocniczych.

W ten oto sposób uporządkowaliśmy materiały, których użyjemy w projekcie. Wiemy już, w jakim programie wykonać dany typ projektu. Dowiedzieliśmy się też, jak utworzyć nowy dokument o prawidłowych ustawieniach w InDesignie, Illustratorze, Corelu oraz Photoshopie. Na koniec zamknęliśmy bezpieczne marginesy w liniach pomocniczych. W następnym wpisie przyjrzymy się mitycznym spadom oraz krzywym tekstom (niezbędnym nawet jeśli klient chce proste), a także poznamy przepis na udany PDF.

12 komentarze:

Bon ton po nowemu. Co powinna zawierać wizytówka firmowa?

piątek, kwietnia 10, 2015 Unknown 11 Komentarze

jak napisać wizytówkę

Jeszcze kilka lat temu sprawa była dość oczywista. Na każdej wizytówce musiały znaleźć się następujące elementy, zazwyczaj dokładnie w takiej kolejności: imię i nazwisko, stanowisko, nazwa firmy, adres firmy, telefon, firmowa strona internetowa, e-mail. Proste. Jednak od kiedy co najmniej połowa naszego życia, zwłaszcza zawodowego, toczy się w internecie, znaczenie terminu „podstawowe informacje” nieco się przesunęło.

Wiele działalności prowadzonych jest wyłącznie przez internet, a klienci nie odwiedzają siedziby, która bywa zresztą wirtualna lub nie nadaje się do zaprezentowania. W związku z tym firmy często rezygnują z umieszczania adresu na wizytówkach. Za to na wielu stanowiskach, szczególnie kreatywnych oraz wśród pracowników wysokiego szczebla, popularne jest podawanie odsyłaczy do profilu w social media.

Media społecznościowe

Prym wiedzie Twitter (podajemy po prostu @nick), będący znakomitym medium do nawiązywania półformalnych kontaktów zawodowych. Niektórzy zamieszczają z kolei odsyłacz do profilu na LinkedIn, choć w Polsce nie jest to jeszcze zbyt popularne i niekoniecznie zostanie dobrze odebrane. Graficy i wszyscy ci, którzy mają do zaprezentowania przede wszystkim wizualny content, mogą pokazać się np. na Instagramie, zaś firmy, które prowadzą aktywny fanpage na Facebooku, linkiem do tej właśnie strony. Szczególnie mile widziany jest adres bloga firmowego – o ile Facebook mocno się już „opatrzył”, o tyle blogi wyrosły na wiarygodne i prestiżowe narzędzie budowania wizerunku marki.

Najważniejsza zasada brzmi: co za dużo, to niezdrowo. Wybierzmy raczej jeden kanał social media – ten oficjalny, który najlepiej reprezentuje naszą zawodową działalność i ofertę firmy. Jeśli link jest skomplikowany, można go zaszyfrować w formie QR Code. Jak wspomniałam, dodatkowo warto zamieścić adres bloga, który w wypadkach uzasadnionych użytecznością może nawet zastąpić adres strony firmowej. Jeżeli jednak profil firmowy na Facebooku czy blog są zaniedbane i nieaktualizowane regularnie, a Twitter zawiera głównie prywatne przemyślenia, lepiej w ogóle zrezygnować z podawania tego typu informacji.

wizytówki media społecznościowe
Wizytówki odsyłające do mediów społecznościowych. Projekt: Creativenauts, FullySocial.co, Jasho Salazar. 


Oprawa graficzna

Logo – musi być, to się nie zmienia. Niezłym pomysłem jest też dodanie sloganu reklamowego, o ile firma posiada stałe hasło, które ją identyfikuje ( Volksvagen – „Das Auto”, „Nike – Just do it”, L’Oréal Paris –Ponieważ jesteś tego warta”, „Viperprint – Twoja drukarnia internetowa” itd.).  Można je też zastąpić intrygującą obietnicą („Wymieniam klocki hamulcowe w 10 min. Musisz to zobaczyć.”) albo call to action („Piękne paznokcie? Nie zwlekaj, zadzwoń!”).

W zależności od branży i tego, jak chcemy by firma była postrzegana, można się również zdecydować na dodatkowe elementy graficzne korespondujące z rodzajem działalności lub przeciwnie, pozostawić wizytówkę prostą i klasyczną. Za faux pas uchodzi zamieszczenie zdjęcia (to nie CV), chyba że firma ma wielu pracowników, którzy kontaktują się z klientem, i jeden wzór wizytówek dla wszystkich. Więcej inspiracji odnośnie do formy i estetyki wizytówek można znaleźć we wpisie, gdzie został omówiony druk wizytówek od strony praktycznej.

wizytówka call to action
Wizytówki z hasłem promocyjnym. Projekt: John Lothringer, David Y, Glenn Posadas. 


Wizytówka: rewers

Tutaj szkoły są dwie. Jedni zalecają, by pozostawić puste miejsce na notatki, inni przeciwnie – proponują, by wykorzystać rewers na podanie dodatkowych informacji o działalności firmy lub takich, które sprawią, że wizytówka będzie praktyczna. Pierwsze rozwiązanie znakomicie sprawdzi się B2B – szczególnie tam, gdzie druk wizytówek służy personalnym kontaktom biznesowym. Jeśli natomiast wizytówka ma być ogólnie reklamą firmy, warto wykorzystać wolną przestrzeń.

Nie zaleca się drukowania na rewersie wizytówki tego samego, co na awersie, tyle że w obcym języku. Takie rozwiązanie jest w złym guście: wcale nie dodaje wręczającemu prestiżu („patrz, mam kontakty za granicą”), za to nasuwa skojarzenie ze źle pojętą oszczędnością. Lepiej unikać także druku słabej jakości oraz nieczytelnej, zbyt jasnej lub zbyt małej czcionki.

wizytówka rewers
Wizytówki biznesowe - dobrze wykorzystany rewers. Projekt: Sam Mitzmann, Studio On Fire, Downgraf.com.


Jak wręczać wizytówki

Niby łatwa rzecz: wyjmuję, wręczam, mówię… Właśnie. Co mówię? Kiedy wręczam? Wbrew pozorom wiele osób, które dopiero stawiają pierwsze kroki w biznesie, ma podobne wątpliwości.  Na szczęście savoir-vivre od dawien dawna oferuje w tej materii gotowe rozwiązania, z których dobrze jest skorzystać.

Podczas oficjalnego spotkania z osobami, których nie znamy, wizytówki należy wręczyć na początku, zaraz po przedstawieniu się („Nazywam się Jan Interesowny, jestem CEO w firmie Obiecujący Startup, miło mi Państwa poznać, proszę oto moje wizytówki”). Powinni je otrzymać wszyscy uczestnicy i należy przy tym zachować hierarchię ważności, tak jak przy podawaniu ręki. Analogicznie, na spotkaniu jeden do jednego pierwszy wręcza wizytówkę ten z rozmówców, który jest wyżej postawiony.

W sytuacjach mniej oficjalnych, jak targi, bankiet czy wykonanie usługi, wizytówkę zwykle wręcza się na końcu. Gest jest sygnałem, że chcemy z kimś współpracować, dlatego nie rozdajemy ich każdemu – to nie ulotki. Wyjątek stanowią wizytówki nieprzynależące do konkretnej osoby, ale będące reklamą usług czy sklepów. Wręczając komuś wizytówkę, wypada podziękować za rozmowę i zaprosić do współpracy.

wizytówki pomysły
Apple i Mario Rayz.
Uwaga, są też miny, na które wyjątkowo łatwo wpaść. Aby nie popełnić gafy, dobrze pamiętać o kilku ważnych zasadach. Wizytówkę wręczamy pewnym gestem, do ręki obdarowywanej osoby. Przesuwanie jej po stole lub kładzenie przed kimś jest uznawane za nietakt. Po otrzymaniu wizytówki, rzućmy na nią okiem, nim ją schowamy, by wyrazić zainteresowanie rozmówcą. Z tej samej przyczyny nie chowamy wizytówki do kieszeni spodni. I koniec końców: zawsze gdy otrzymamy wizytówkę, wypada zrewanżować się tym samym.

Jeszcze jedno: jeśli macie już przygotowane wizytówki i niebawem zamawiacie druk, warto się pospieszyć. Nasza promocja 10% zniżki na druk wizytówek Classic kończy się 13 kwietnia 2015 r. Szczegóły znajdziecie na stronie Viperprint.pl.

11 komentarze:

Kot reklamowy. Jak promować firmę?

środa, kwietnia 01, 2015 Unknown 6 Komentarze


Wizytówki są istotnym elementem promocji firmy: budują profesjonalny wizerunek i ułatwiają zawieranie nowych kontaktów biznesowych. W związku z dużym zainteresowaniem naszą promocją, jako pierwsi zdecydowaliśmy się wzbogacić ofertę o nowy produkt: koty reklamowe.

To propozycja dla tych, którzy nie boją się innowacji w biznesie i podążają za najnowszymi tendencjami rynku marketingu. Proponujemy koty full-color, z opcją wielu barw do wyboru (głównie odcienie beżu i brązu, możliwy również druk czarno-biały).

Koty reklamowe nie tylko wyróżnią Waszą firmę na tle konkurencji, lecz także sprawdzą się m.in. w roli niszczarki do dokumentów oraz dekoracji okna. Mogą również posłużyć jako pułapka na owady. Dodatkowo cechuje je wyjątkowa odporność na warunki zewnętrzne: można je bez trudu przenosić, dobrze reagują na dotyk. Cokolwiek problematyczny jest kontakt z wodą, ale nie wpływa na jakość.

Te wyjątkowe koty sprawią, że klient poczuje się zrelaksowany i doceniony, co stanowi doskonały punkt wyjścia do nawiązania długotrwałej współpracy. Odpowiednio zadbany kot reklamowy daje możliwości promocji, jakich nie było dotychczas w świecie reklamy.
…Prima Aprilis!

Mamy dla Was za to zupełnie prawdziwy i działający KOD promocyjny -10% na jeden dowolny koszyk zamówień: F0170a50d. Można go wykorzystać na stronie Viperprint.pl do końca kwietnia.

6 komentarze: