100 000 wyświetleń. Rozstrzygnięcie konkursu


To była piękna burza mózgów. Dziękujemy za wszystkie propozycje. Padło tyle ciekawych pomysłów, że nie wiemy, od czego zacząć. Zapraszamy na małe podsumowanie konkursu oraz rzecz jasna wyniki. Gratulujemy!

Nie będziemy owijać w bawełnę: przedstawiliście same dobre propozycje, więc nagradzamy wszystkich. Oto lista zwycięzców. Prosimy o kontakt na u.augustyniak@viperprint.pl i podanie danych adresowych do wysyłki nagród.

Maciej Dżugan

Wojciech Lejowski

Nulek

PRomenada Biznesu

Krzysztof Rypel

Dawid Szczepaniec

Beata Władyka

WojtekRTB

Dorota Wysocka

Tajemniczy Gość z 2.08.2016 23:09

Brawo!!!


Cieszymy się, że nasz dotychczasowy dobór tematów mniej więcej (z przewagą więcej) pokrywa się z tym, co chcielibyście czytać i oglądać. Kilka razy przewinęła się propozycja video tutoriali - na blogu ich wprawdzie nie znajdziecie, ale warto zaglądać na nasz kanał na Youtube, gdzie Edwin zamieszcza kolejne instruktaże.

O wpadkach podczas przygotowania do druku co nieco już pisaliśmy - omówienie najczęściej popełnianych błędów, które spędzają sen z powiek weryfikatorom, znajduje się tutaj i tutaj. Oczywiście nie zaszkodzi powtórzyć i będziemy powtarzać przy każdej okazji, dopóki starczy klawiatur. Tak nam dopomóż druk.

Osobiście dziękuję za pomysły na content na koniec roku, mianowicie rankingi najlepszych projektów i bieżące trendy w projektowaniu do druku reklamowego. Dawno nie pojawił się na blogu żaden przegląd, a powinien. Przegląd czcionek i przede wszystkim dobrych źródeł, z których można je pobrać, pozostawiam specjaliście, czyli Edwinowi. Podobnie jak tutoriale dotyczące projektowania różnego rodzaju mockupów.

Bardzo ciekawą propozycją jest druk 3D. Wprawdzie nasza drukarnia internetowa się tym nie zajmuje, ale jest to dziedzina niezwykle przyszłościowa, również w reklamie, więc czemu nie? Zawsze warto podejrzeć, co słychać u sąsiada za miedzą.

Miło, że chcecie nas poznać - dowiedzieć się, kto jest kim, czym inspirujemy się w naszej pracy, i w jaki dokładnie sposób powstają poszczególne produkty. Na tyle, na ile możemy pokazać ViperPrint od kuchni, postaramy się to zrobić. Jednego Waszego życzenia, choć bardzo nas kusi, nie spełnimy nigdy. Nie zdradzimy największych wpadek Klientów. Never ever. Choćby ktoś przesłał projekt w Paincie (proszę, nie…), bez spadów i z nafarbieniem pińcet procent, nikomu nie powiemy. Dlaczego? Dlatego że… jesteście naszymi Klientami i obowiązuje nas lojalność :)

100 000 wyświetleń. Konkurs!


Stało się: wczoraj naszemu blogowi stuknęło 100 000 wyświetleń. To kolejny po tytule Bloga Firmowego Roku dowód, że chcecie nas czytać i lubicie nas czytać. Potwierdzenie, że serwowane przez nas treści ułatwiają Wam pracę. Dziękujemy! Z tej okazji mamy dla Was szybki, łatwy i przyjemny konkurs.

100 000 wyświetleń to dużo czy mało? Bardzo dużo! Wszak drukarnia internetowa, choć też produkuje ładne rzeczy, nie może się równać np. z blogiem DIY. Druk wizytówek to nie przyrządzanie karkówek, poligrafia to nie pornografia, a i z modą mamy tyle wspólnego, co folia Soft Touch z aksamitem. Nasza dziedzina należy raczej do hermetycznych. Tym bardziej fajnie jest mieć czytelników tak samo zakręconych na punkcie druku jak my :)


Dlatego też chcielibyśmy oddać głos Wam. Pytanie konkursowe brzmi:

O CZYM MACIE OCHOTĘ POCZYTAĆ?

Powiedzcie nam, jakie tematy chętnie zobaczylibyście na blogu. Tutoriale, case study, techniczną wiedzę o produktach, a może dla odmiany coś z fotografii? Wszystkie sugestie będą mile widziane.

Piszcie w komentarzach pod tym wpisem! Koniecznie pod tym wpisem, nie na Facebooku. Dziesięć najciekawszych propozycji nagrodzimy Viperowskimi pendrive'ami plus kalendarzami magnetycznymi. Pełny regulamin konkursu można pobrać tutaj. Na odpowiedzi macie cały tydzień, aż do 9.08.2016 do północy. Wyniki ogłosimy w osobnym wpisie. 

Nowa maszyna. HP Indigo 7600


Kto stoi w miejscu, ten się cofa. Dlatego na ostatniej Drupie, czyli światowych targach sprzętu drukarskiego, wybraliśmy się na shopping. Efekt? Zakup kilku nowych urządzeń, w tym maszyny drukującej HP Indigo 7600, dwa razy szybszej niż Indigo 5600, które już mamy. To dla Was doskonała wiadomość: dzięki nowemu nabytkowi uruchamiamy niskonakładowy druk ulotek i katalogów.

Od teraz większość zleceń na druk cyfrowy będziemy realizować na tej właśnie maszynie. Natomiast HP Indigo 5600 nadal będzie się zajmować robotą de luxe, taką jak druk na kartonach ozdobnych z kolorem białym.

Jakość, wszechstronność, produktywność  tak określa maszynę sam producent. Jest naprawdę szybka: drukuje w kolorze aż do czterech milionów stron miesięcznie. Ta dość abstrakcyjna liczba przekłada się na bardzo konkretne korzyści. Minimalny nakład ulotek i ulotek składanych wynosi 50 sztuk, a katalogów szytych - 10 sztuk.

Niskie nakłady już są na naszej stronie internetowej i można zamawiać do woli (nawet trzeba!). Samo Indigo zostanie zasadzone w parku maszyn w połowie lipca. Obiecujemy foto- i wideorelację z tego jakże radosnego wydarzenia. Na razie kto ciekaw, może obejrzeć rysunek poglądowy:

Klik! Wtedy się powiększy

Aha, zakupiliśmy też nowe urządzenie do lakierowania UV i parę rzeczy do robienia kalendarzy. Ale o tym wkrótce.

Zmienne w Photoshopie: oszczędzacz wysiłku


Jak efektywnie pracować, ale się nie napracować? Odpowiedź na to pytanie interesuje chyba każdego. W tym tutorialu dowiesz się jak zrobić projekt pięciu plakatów za jednym zamachem. Wyobraź sobie taką sytuację: dostajesz zlecenie na realizację projektów na cykliczne imprezy filmowe w pewnej miejscowości. Od klienta dostałeś piękną tabelkę w Excellu: plakaty mają mieć wspólne tło i niektóre elementy, takie jak np. logo. Za to na każdym z nich będzie inne miejsce, czas, obrazek i oczywiście tytuł wyświetlanego filmu. Brzmi jak dużo roboty? Niekoniecznie.

Możesz to zrobić na dwa sposoby. Metodą tzw. studencką, czyli CTRL+C, CTRL+V lub nieco sprytniejszą – wykorzystując Zmienne. Zapraszam do lektury.

Tutorial przejdziemy w programie Adobe Photoshop CS5. Wszystkie potrzebne pliki możesz pobrać, klikając tutaj*. Podobne funkcje scalania danych umożliwia również Corel, Illustrator i oczywiście InDesign, w którym robi się to najwygodniej. Jednak czasami w życiu jest tak, że pracujemy na sprzęcie wyposażonym tylko w starego poczciwego Photoshopa, dlatego warto wiedzieć, że pozwala on również na takie figle.

Wstępnie wyrzeźbiłem prosty plakacik. Zwróć uwagę, że niektóre warstwy są zaznaczone na czerwono. To tam zadziała magia Photoshopa. Potrzebujemy, aby miejsca na tytuł filmu, datę, lokalizację i godzinę były zmienne. Dodatkowo plakat będzie miał jeszcze różne obrazki tematycznie związane z latem – na każdej wersji inny obrazek. So far wygląda to mniej więcej tak:


Na chwilę zostawmy nasz plakat. Zobaczmy, co tam dostaliśmy od organizatorów. Zrobili sobie ładną tabelkę z rozpiską, kiedy i jaki film jest wyświetlany. Letnie kino będzie rozdawać też upominki dla widzów. Na każdej imprezie trzeba podać inne hasło, a pomoże w tym obrazek na plakacie. Więc dodamy jeszcze jedną kolumnę o nazwie Obrazek, w której wpiszemy nazwy plików wraz z rozszerzeniem z naszymi zmiennymi obrazkami. Oczywiście w tym PSD-ku warstwy nazywają się jak kolumny. Tak naprawdę, połowa roboty za nami.


Wracamy do projektu plakatu - trzeba tu podpiąć tabelkę ze zmiennymi. Wybieramy z menu Obraz, a następnie klikamy Zmienne i Definiuj. Pojawi się takie okno:


Zauważ, że w liście rozwijanej masz wszystkie swoje warstwy. Oczywiście interesują nas te, które oznaczyliśmy sobie wcześniej na czerwono. Na początek wybieramy warstwę zawierającą tytuł. W polu Typ zmiennej wybieramy Zastępowanie tekstu i wpisujemy nazwę pierwszej kolumny z naszej tabelki. W ten sposób lecimy z pozostałymi warstwami i zmiennymi, aż do warstwy z obrazkiem. Tutaj sprawa wygląda nieco inaczej. Gdy wybierzesz tę warstwę z listy, Photoshop sam zmieni nam typ na Zastępowanie pikseli. Dalej po prostu wpisujemy nazwę kolumny, a w Metodzie dajemy Bez zmian. Twoje zmienne obrazki powinny znajdować się w tym samym folderze, co plik, na którym pracujesz. Ich rozmiary również powinny być takie same, jak obrazka referencyjnego z głównego projektu.

Teraz z zakładki Definiuj przechodzimy do Zestawów danych i klikamy przycisk Importuj:


Wybieramy naszą tabelkę i wciskamy Ok. Pamiętaj, że dane możesz podać w formie pliku tekstowego lub bazy CSV. Photoshop powinien teraz wciągnąć sobie wszystkie zmienne na zdefiniowane wcześniej warstwy. Aby sprawdzić, czy mu się to udało wybierz, menu Obraz i Zastosuj zestaw danych. Pojawi się takie okienko:


Zaznacz pole Podgląd i możesz sprawdzać, czy poszczególne filmy mają odpowiednie godziny i miejsca wyświetlania. Wszystko gra? To teraz możemy zapisać osobne pliki. Coś jednak nie gra? Upewnij się, że tabelka z danymi jest prawidłowo przygotowana, warstwy są prawidło zdefiniowane z kolumnami, podałeś prawidłowe nazwy i rozszerzenia obrazków.

Aby zapisać plakaty do osobnych plików, wybierz z menu Plik, Eksportuj, a następnie Zestawy danych jako pliki.


Pozostaje już tylko ustalić folder docelowy i nazewnictwo plików. Proponuję przyjąć nazwy plików od nazw zestawów danych. Jeśli jest taka potrzeba, możesz również zapisać tylko jeden wybrany set danych.

Jak widzisz, Photoshop ma bardzo szeroki zakres możliwości. Generowanie plików ze zmiennymi zestawami danych może znaleźć zastosowanie w różnych projektach, nie tylko gdy chodzi o druk plakatów. Na myśl przychodzi mi np. seria grafik pod social media lub wiele banerów do jednej kampanii. Odpowiednie przygotowanie pracy i konfiguracja mogą wydawać się nieco skomplikowane, ale na pewno tym większa później będzie satysfakcja, gdy Photoshop wykona resztę roboty za Ciebie. 

A Ty, do jakiego projektu zastosujesz zmienne? Podziel się odpowiedzią w komentarzu.



*Grafiki wykorzystane przeze mnie w tutorialu pod linkiem pochodzą z pl.freepik.com.

#Darylosu. Z czym to się je?


Dzień Dziecka się skończył jakiś czas temu, ale nie dla wszystkich. Są tacy, którzy prezenty dostają przez cały rok - na przykład blogerzy, otrzymujący tak zwane darylosu. Zjawisko to da się bardzo dobrze wykorzystać w naszym małym, kolorowym świecie reklamy gadżetowej, więc warto poświęcić mu nieco uwagi. 

Sam pomysł na promocję jest stary jak świat. Marki lubią robić prezenty osobom które inspirują innych w swoim otoczeniu, czyli tzw. influencerom. To dobra forma promocji - jesteśmy bardziej skłonni kupić produkt polecony przez nam znajomego, niż produkt zobaczony w reklamie. Zmieniło się tylko (i aż) to, że internet daje możliwość pochwalenia się prezentem dużo szerzej niż tylko wśród przyjaciół. Co za tym idzie, potencjalny zasięg reklamy wirusowej znacząco wzrasta.

Taką akcję robiliśmy z okazji 12. urodzin.
Skąd nazwa #darylosu? Trudno jednoznacznie stwierdzić, kto użył jej jako pierwszy, ale przyjmuje się, że darylosu zawdzięczamy Maćkowi Budzichowi. Autor bloga Mediafun otrzymał w prezencie zdalnie sterowany czołg i zapytał fanów na Facebooku, w jaki sposób mógłby oznaczać posty, w których pokazuje podobne zdobycze. Jeden z nich zaproponował #darylosu i tak już zostało. Czołg trafił na aukcję WOŚP, co bardzo pochwalamy - sami co roku realizujemy dla Orkiestry druk plakatów i innych potrzebnych rzeczy. Swoją drogą ten czołg jest świetny. Niech mi ktoś wyśle taki… oh, wait. Reklama i Druk to przecież blog firmowy.

Oczywiście nie wszystkie upominki wysyłane znanym postaciom internetu trafiają w formie zdjęć na ich blogi i konta w portalach społecznościowych. Niektórzy publikują wszystko jak leci, jednak większość ogranicza się jedynie do najciekawszych darówlosu. Dlatego jeśli decydujemy się na tego typu reklamę, warto włożyć wysiłek w to, by prezent był oryginalny, zaskakujący, stworzony z myślą o danej osobie. Ogólnie - wart pokazania. A potem trzymać kciuki, żeby się spodobał. Można też zastosować inną strategię: nawiązać z interesującym nas blogerem współpracę, w ramach której pochwali się naszym produktem odpłatnie.

Zebrałam dla Was kilka przykładów wartych - moim zdaniem - pokazania. Tak, widziałam burzę, jaką swego czasu wywołał artykuł o darachlosu na portalu jednego z poczytnych czasopism. Mam nadzieję, że swoim tekstem nie podpadnę właścicielowi żadnego z wymienionych poniżej profilów ;)
Postaram się nie.

Maciek Budzich najwyraźniej ma szczęście do naprawdę ciekawych darówlosu. Kto nie chciałby pograć na takiej maszynie? Prezent angażujący i budzący pozytywne skojarzenia.



Z kolekcji tego samego blogera. W zestawie młotek i solidny blok czegoś, co przypomina beton. Wewnątrz kostki jest ukryta latarka, która według producenta ma być niezniszczalna. Żeby się do niej dostać, trzeba chwycić młotek w dłoń i rozbić blok. Po pierwsze oryginalny pomysł na to, jak udowodnić odporność latarki, po drugie wyzwanie, które na długo pozostanie w pamięci. Czapki z głów!



Wedel w ogóle robi trafione darylosu, niestety większość ciekawych przykładów, które znalazłam, znajduje się na profilach prywatnych blogerów, więc są nie do pokazania. Dość powiedzieć, że marka stara się dopasować podarunki do tematyki poruszanej przez blogera, często też personalizuje opakowania przesyłanych przez siebie słodyczy. Tutaj: minizestaw barmański wraz z Baryłkami i&nbbsp;przepisami na drinki, który otrzymała blogerka kulinarna Olga Kruszewska. Mniam.



Tu też wyzwanie, tylko że na weekend - zestaw piwa z personalizowanymi etykietami. Sympatyczne życzenia napisane specjalnie dla marketingowców i językiem marketingowców.



Kolejny udany przykład mówienia do odbiorcy jego językiem. CoffeeDesk generalnie prowadzi komunikację ukierunkowaną na młodych, kreatywnych z dużych miast, co widać np. na prężnie prowadzonym przez nich Twitterze. Jak nie pijam kawy, to tej bym spróbowała.



Tutaj klasycznie, ale kto by nie chciał mieć gadżetów z logo Twittera? Czasem proste pomysły okazują się najlepsze.

Jak widać, ile agencji reklamowych, tyle koncepcji na darylosu. Klucz do sukcesu to dobry plan i przede wszystkim presonalizacja. Dlatego gdybyście przypadkiem planowali kampanię darolosową, wpadnijcie do nas po druk personalizowany

Druk z kolorem dodatkowym. Jak zrobić biały poddruk?


Ile kolorów jest potrzebnych do uzyskania pełnej palety barw w druku? To jasne, cztery: cyjan, magenta, yellow i black. Wiedzą to nawet początkujący graficy i detepowcy. Ale zdarzają się wypadki, gdy oprócz palety podstawowej drukujemy też kolorem dodatkowym. Kiedy sięgnąć po kolor dodatkowy i, przede wszystkim, jak prawidłowo przygotować go w programie graficznym? Zaraz się dowiecie.

Kolor dodatkowy. Kiedy i po co?

Zastosowanie druku pięcioma kolorami warunkowane jest najczęściej przez rodzaj podłoża. Farby drukarskie są półtransparentne, więc gdy trafiają na podłoże inne niż biały papier, mieszają się z barwą podłoża. O ile na przezroczystych tworzywach sztucznych wydrukowane kolory będą po prostu „bledsze”, a cały wydruk prześwitujący, o tyle kolorowe papiery ozdobne mogą już znacząco wpłynąć na kolorystykę wydruku.

Przypomnij sobie zabawę z farbkami plakatowymi w podstawówce i to, jak farby potrafią mieszać się ze sobą i nakładać na kolor podłoża. Oczywiście uzyskane efekty mogą wynikać ze świadomego założenia, jednak przyjmijmy, że chcemy zachować kolorystykę CMYK niezależnie od podłoża. 

Co teraz? Z pomocą przychodzi nam możliwość druku z kolorem dodatkowym, np. białym, który „odetnie” dla nas podłoże tak, aby pozostałe farby CMYK zachowywały się jak na białym papierze. Zasada działania jest prosta. Najpierw drukowana jest farba biała, a następnie na nią nakładane są kolejne kolory CMYK. Innym zastosowaniem jest np. druk tylko kolorem białym na papierach czarnych i ogólnie tych o ciemnej barwie. Takie połączenie pozwala uzyskać bardzo elegancki efekt, który zachwyci niejednego wymagającego klienta.

Możliwości druku z dodatkowym kolorem jest bardzo wiele. W ViperPrint możesz także wydrukować wizytówki na podłożu przezroczystym wszystkimi kolorami CMYK plus kolorem białym. Na stronie produktu wybierasz parametr Biały kolor TAK, upewniasz się, że linia produktu to Plastic przezroczysty, wybierasz nakład i wgrywasz plik.


Nie masz jeszcze pliku? Żaden problem – zobacz, jak łatwo stworzyć projekt w Twoim programie graficznym.

Tutorial

Na potrzeby tego tutorialu zajmiemy się projektem jednej z próbek, które udostępnia na stronie nasza drukarnia internetowa.


Ten projekt w wersji edytowalnej można pobrać tutaj.

Etap tworzenia dokumentu i przygotowywania projektu wygląda podobnie we wszystkich programach graficznych.
1. Utwórz nowy dokument o pożądanych wymiarach (np. 90x50 mm), plus spady po 2 mm. Pamiętaj o podstawowych zasadach przygotowania pracy do druku, o których pisaliśmy tutaj: Drukujesz pierwszy raz? Plik do druku od podstaw cz. I.

2. Twórz swój projekt, od razu mając na uwadze, które elementy zamierzasz wyróżnić kolorem białym. W naszym przypadku będą to logo „Coffee House”, filiżanka i opis na dole wizytówki.

3. Zaznacz te obiekty, a następnie skopiuj i wklej dokładnie w tym samym miejscu na nową warstwę. W Twoim projekcie powinny teraz być dwie warstwy: na dole warstwa zawierająca grafikę do druku CMYK oraz nad nią warstwa z grafiką przeznaczoną do druku kolorem białym – nazwij ją White.


4. Do druku kolorem specjalnym nadaje się tylko grafika wektorowa (tylko dla niej możemy zadać kolor wypełnienia). Logo i opis to wektory, ale niestety filiżanka to fragment całej kompozycji w postaci bitmapy. Czeka nas teraz trochę pracy – trzeba obrysować filiżankę narzędziem Pen do pożądanego kształtu.


5. Gdy mamy już kształt filiżanki, usuwamy bitmapy. Na warstwie White zostaje tylko grafika wektorowa o jednolitym wypełnieniu i obrysie np. C15/M0/Y0/K0.

6. Aby program RIP-ujący w drukarni prawidłowo odróżnił grafikę drukowaną białą farbą od pozostałej, musimy utworzyć dla niej kolor specjalny White (pisane wielką literą). Najprościej wykonuje się to w programie Adobe Illustrator:

• Z menu wybierz Okno, a następnie Próbki, by wywołać panel Próbki;

• Zaznacz wszystkie obiekty na warstwie White (dzięki temu zostaną one automatycznie wypełnione nowym kolorem), a następnie z menu panelu Próbki wybierz Nowa próbka;

• W oknie, które się pojawiło, wpisz nazwę próbki White (wciąż obowiązkowo pisane wielką literą);

• Zmień typ koloru z podstawowego na Kolor dodatkowy;

• Zmień wartości CMYK np. na C15/M0/Y0/K0 (o ile nie zrobiłeś tego wcześniej);

• Kliknij Ok – to już, kolor dodatkowy został utworzony!


7. W programie InDesign sprawa wygląda bardzo podobnie, jako że jest to program ze stajni Adobe

8. Aby uzyskać to samo w programie Corel, trzeba wykonać kilka operacji więcej. Nie martw się – i tutaj poradzisz sobie bez problemu (opis dla wersji programu X5):

• Z menu programu wybierz Narzędzia, a następnie Edytor palet. W oknie, które się pojawiło, wybierz z listy rozwijanej Palety użytkownika, a następnie Niestandardowe kolory dodatkowe;


• Po prawej stronie tego samego okna jest kilka przycisków – kliknij Dodaj kolor. Pojawi się kolejne okno...


• Przełącz się na zakładkę Modele i wprowadź wartości CMYK np. C15/M0/Y0/K0;

• Kliknij przycisk na dole: Dodaj do palety – a następnie kliknij Zamknij.


9. Jeśli w programach Ilustrator i InDesign podczas tworzenia nowych próbek zostały zaznaczone obiekty, zostaną one automatycznie wypełnione nowym kolorem. W programie Corel niestety musisz zaznaczyć obiekty, kliknąć narzędzie Wypełnienie, a następnie odszukać na liście próbek swój kolor White.


10. Gdy wszystkie obiekty mają już właściwe wypełnienia i obrysy, pozostaje zadać im jeszcze atrybut Overprint (nadrukuj), aby nie „czyściły” pod sobą warstwy CMYK.

• W Ilustratorze wybieramy menu Okno i Atrybuty, aby wywołać panel. Następnie zaznaczamy Nadruk wypełnienia i Nadruk obrysu;


• W InDesign wygląda to podobnie, z tym że z menu Okno wybieramy najpierw Wyjście i dopiero z niego Atrybuty;

• W programie Corel, mając zaznaczone obiekty, klikamy prawym przyciskiem myszy i wybieramy Nadrukuj wypełnienie i Nadrukuj obrys.


11. Jedyne, co pozostało, to zapisać plik do PDF, aby mógł być przekazany do druku w drukarni. O tym, jak stworzyć PDF do druku pisaliśmy tutaj: Drukujesz pierwszy raz? Plik do druku od podstaw cz. II.

Sprawdź, czy wszystko poszło dobrze

Przed złożeniem zamówienia i przesłaniem pliku do drukarni warto jeszcze dla pewności sprawdzić swój projekt. Najlepszy do tego celu będzie Adobe Acrobat. To profesjonalne narzędzie oferuje wiele możliwości inspekcji gotowego pliku, w tym właśnie sprawdzenie podglądu rozbarwień kolorystycznych.

1. Otwieramy PDF za pomocą Acrobata i kolejno wybieramy z menu Widok > Narzędzia > Drukowanie. Następnie klikamy na Podgląd wyjściowy.

2. Przesuwamy okno, które właśnie się pojawiło, tak aby nie zasłaniało projektu. Na początek zaznaczamy Symuluj nadruk, aby upewnić się, że kolor White będzie drukowany pod CMYK-iem.

3. Wybieramy profil symulacji zgodny z profilem naszej drukarni np. Coated FOGRA 39, a następnie odłączamy podgląd klisz podstawowych, żeby zobaczyć sam kolor White – zostanie wyświetlony na czarno.


4. W analogiczny sposób można sprawdzić, jak będą wyglądać kolory CMYK po wyłączeniu dodatkowego White.


Tips & tricks

1. Do poddruku nadaje się tylko grafika wektorowa. Jeśli w Twoim projekcie znajdują się obrazy, musisz je obrysować do kształtu wektorowego i usunąć z warstwy White.

2. Drukarnie odradzają poddruk małych napisów i innych drobnych elementów. Jeśli w Twoim projekcie są malutkie litery, zrezygnuj z poddruku dla nich. Pasowanie nie zawsze jest idealne, przez co kolor biały może „wystawać” na krawędziach liter.

3. Kolor specjalny musi nazywać się dokładnie White (pisane wielką literą). RIP w drukarni jest zaprogramowany na rozpoznawanie koloru dodatkowego właśnie w takim zapisie. Kolor „white” lub „Bjauy” zostanie zignorowany przez program.

4. Grafika drukowana białą farbą w projekcie musi znajdować się nad grafiką CMYK i mieć zadany Overprint (nadruk) dla wypełnienia i obrysu – dzięki temu cały projekt zostanie prawidłowo wydrukowany.

5. Drukarnie zalecają jednolity zadruk białą farbą. Jednak jeśli w Twoim projekcie są przewidziane przejścia tonalne, to są one możliwe w pełnym zakresie 0-100%. Warto jednak wspomóc się wzornikiem podłoży przezroczystych, żeby dostosować projekt do pożądanego efektu.

Jak widzisz, projekt przezroczystej wizytówki nie jest wcale tak trudny, jak mogłoby się wydawać. Techniczne możliwości najlepszych drukarni internetowych (takich jak ViperPrint, ma się rozumieć) dają niemal nieograniczone pole do popisu. Wszystko zależy od Twojej pomysłowości!

Czy Ty też popełniasz te błędy? Jak zaprojektować beznadziejną ulotkę


Nie było mnie w domu dwa tygodnie. Tyle wystarczy, żeby po otwarciu skrzynki na listy zostać zalanym wzburzoną falą ulotek. Z siłą 10 stopni w skali Beauforta zaszeleściły oferty dostawców internetu, zachęty do wymiany okien, drzwi i piecyka gazowego, którego nie posiadam, katalogi szalonych obniżek w lokalnym markecie i zaproszenia do utuczenia się fast foodem (ależ chętnie). Mniej lub bardziej udane projekty zaatakowały wściekłą feerią barw, obfitością podłoży i burzą formatów.

Normalnie w takich sytuacjach człowiek rzuca się do ucieczki. Ale nie człowiek z drukarni. Człowiek z drukarni jest poligraficznie zboczony i przegląda wszystkie ulotki jedna po drugiej, a potem nagabuje ludzi w internecie. Podobno co bardziej zatwardziali chodzą też po domach. Puk, puk. Dzień dobry. Czy chciałby pan porozmawiać o HP Indigo?... Uważam, że to dobry pomysł, jednak Edwin się nie zgodził.

Ja rozumiem, że ulotka to nie klasyka polskiej szkoły plakatu i nie ma powalać estetyką, tylko informować, ale jakieś granice przyzwoitości powinny być. Poza tymi granicami ulotka przestaje spełniać swoje funkcje, a zaczyna irytować. Nie jest dobrze, kiedy zachęca wyłącznie do tego, żeby czym prędzej wyrzucić ją do śmieci, zanim wypali człowiekowi oczy. A wystarczy tylko wystrzegać się podczas projektowania kilku bardzo podstawowych rzeczy. Jakich? Na pewno wiecie.


1.Rakotwórcza typografia

Każde zestawienie nielubianych fontów otwierają oczywiście poczciwe Comic Sans i Papyrus. Infantylne, nieczytelne w większych partiach tekstu, używane równie często i bezreflkeksyjnie, co nóż kuchenny. Czy może być gorzej?

Może. Na początku zeszłego roku artysta grafik Ben Harman zasłynął stworzeniem nowego fontu Comic Papyrus - szatańskiej kombinacji dwóch monstrów typografii. To pierwszy w dziejach ludzkości superfont będący wynikiem inżynierii genetycznej - pisze o swoim dziele autor. Sprawi, że będziesz śmiać się (jak z dowcipu) i wyć (jak mumia). Jednocześnie! 
Nie wątpię.

Comic Papyrus - Ben Harman

Lista fontów, które najlepiej omijać szerokim łukiem, jest długa i w gruncie rzeczy subiektywna. Mój zdecydowany faworyt to Tribal (nie trzeba tłumaczyć), a także Segoe Script oraz jemu podobne kroje pisma imitujące ręczne. Mogę sobie jednak wyobrazić, że są projekty, gdzie te właśnie fonty pasują jak ulał - wiele zależy od kontekstu.

Najważniejsze, aby krój pisma był czytelny, a kerning trzeźwy. Dawniej młodych edytorów uczono wręcz, że dla tekstu na ekranie odpowiednia jest czcionka bezszeryfowa, a dla drukowanego szeryfowa. Opatrzyliśmy się jednak z krojami bezszeryfowymi na tyle, że zasada ta wydaje się już bezużyteczna. Nie wiem jak Wam, ale mnie łatwiej jest czytać tekst bez szeryfów również w druku.


2. Dużo wszystkiego

Dużo różnych fontów w rozmiarze od mrówczego po mamuci, orgia kolorów, jatka niepasujących do siebie elementów, a wszystko to polane gęstym sosem bełkotliwego copywritingu. Przecież klient nie maturzysta. Nie musi się zastanawiać, co poeta miał na myśli.

Ulotka powinna prezentować wybrane, najważniejsze informacje o firmie, a przede wszystkim proponować jakąś widoczną na pierwszy rzut oka korzyść. Może to być kupon rabatowy, próbka produktu. Może być też obietnica - zdrowia, szczupłej sylwetki, wiedzy, szczęśliwego dzieciństwa, ogólnie życia jak w serialu. Korzyści zdecydowanie nie stanowi natomiast paraliż zmysłów wywołany nadmierną ilością bodźców.

Ci projektanci wiedzieli, co robią. Jasno, przejrzyście i na temat. 

3. Szczucie cycem

Nie. Po prostu nie. Na pewno istnieje lepszy sposób, żeby zareklamować dachówki, kebab i myjnię inaczej niż przy pomocy gołej baby. Mądry grafik go znajdzie.

4. Wtórność

Dobrzy artyści kopiują, wielcy kradną - to słowa samego mistrza Picassa. Gdyby jednak mistrz obejrzał pod rząd pięć takich samych reklam płynu do zmywania albo dostał na ulicy pięć ofert telewizji cyfrowej różniących się tylko logo firmy, dodałby jeszcze: nie dotyczy projektowania na potrzeby marketingu. Kopiowanie sprawdzonych pomysłów to najlepszy sposób, żeby niczym się nie wyróżniać spośród konkurencyjnych firm.

Komu zaufasz bardziej?
Warto pójść o krok dalej, wymyślić własny styl i nie bać się eksperymentów. Oczywiście z wyczuciem, w przeciwnym wypadku może skończyć się katastrofą na skalę pewnej wódki, która posłużyła się zdjęciem ofiary ZOMO do zilustrowania efektów suto zakrapianej imprezy. Chociaż nie. Ulotki to nie internet i nawet nietrafione pomysły prawdopodobnie ujdą projektującemu na sucho.

Weźmy na warsztat inny, bliższy ulotkom przykład śmiałego designu, jakim jest reklama wielkoformatowa. Od lat na billboardach eksperymentuje producent rajstop. Pod hasłem Adrian kocha wszystkie kobiety ukazuje panie niebędące odzwierciedleniem miłościwie nam panującego w mediach kanonu piękna: o okrągłych kształtach, po mastektomii, niepełnosprawną. Chociaż niektóre odsłony kampanii wywołują kontrowersje (np. jednoznacznie źle został odebrany plakat z modelką na cmentarzu), to Adrian jest drugą pod względem popularności marką rajstop w Polsce. Czyli da się.

Odnośnie do kradzieży cudzych zdjęć i grafik: Ustawa o pawie autorskim i prawach pokrewnych przewiduje za to nagrodę w postaci pozbawienia wolności do lat trzech. To dostateczny argument, żeby przekonać się do korzystania z darmowych stocków albo przekonać klienta do korzystania z płatnych.

5. Błędy techniczne

O tym pisaliśmy szeroooko w poprzednich artykułach. Zasadniczo można je podzielić na dwa typy:

• Związane z przygotowaniem do druku, o których poczytacie w artykułach Edwina:

• Związane z edycją, a więc skład i łamanie oraz warstwa redakcyjna:

Na chałupniczy druk ulotek, odbijanie ich na ksero i krzywe cięcie trymerem spuśćmy zaś litościwie zasłonę milczenia. Taka praktyka sprawdza się tylko wtedy, kiedy chcemy przekonać klienta, że mamy firmę bardzo małą i bardzo tanią albo w ogóle nie mamy firmy, za to jest tanio. Przy dezynsekcji z deratyzacją, usługach złotej rączki, korepetycjach itp.

Jakie zabiegi stosowane na ulotkach wywołują wysypkę u Was? A może zdarzyło się Wam kiedyś samemu zaliczyć zabawną wtopę podczas projektowania materiałów reklamowych? Podzielcie się w komentarzach. W końcu prawda jest taka, że błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi.