#Darylosu. Z czym to się je?

niedziela, czerwca 05, 2016 Urszula Augustyniak 4 Komentarze


Dzień Dziecka się skończył jakiś czas temu, ale nie dla wszystkich. Są tacy, którzy prezenty dostają przez cały rok - na przykład blogerzy, otrzymujący tak zwane darylosu. Zjawisko to da się bardzo dobrze wykorzystać w naszym małym, kolorowym świecie reklamy gadżetowej, więc warto poświęcić mu nieco uwagi. 

Sam pomysł na promocję jest stary jak świat. Marki lubią robić prezenty osobom które inspirują innych w swoim otoczeniu, czyli tzw. influencerom. To dobra forma promocji - jesteśmy bardziej skłonni kupić produkt polecony przez nam znajomego, niż produkt zobaczony w reklamie. Zmieniło się tylko (i aż) to, że internet daje możliwość pochwalenia się prezentem dużo szerzej niż tylko wśród przyjaciół. Co za tym idzie, potencjalny zasięg reklamy wirusowej znacząco wzrasta.

Taką akcję robiliśmy z okazji 12. urodzin.
Skąd nazwa #darylosu? Trudno jednoznacznie stwierdzić, kto użył jej jako pierwszy, ale przyjmuje się, że darylosu zawdzięczamy Maćkowi Budzichowi. Autor bloga Mediafun otrzymał w prezencie zdalnie sterowany czołg i zapytał fanów na Facebooku, w jaki sposób mógłby oznaczać posty, w których pokazuje podobne zdobycze. Jeden z nich zaproponował #darylosu i tak już zostało. Czołg trafił na aukcję WOŚP, co bardzo pochwalamy - sami co roku realizujemy dla Orkiestry druk plakatów i innych potrzebnych rzeczy. Swoją drogą ten czołg jest świetny. Niech mi ktoś wyśle taki… oh, wait. Reklama i Druk to przecież blog firmowy.

Oczywiście nie wszystkie upominki wysyłane znanym postaciom internetu trafiają w formie zdjęć na ich blogi i konta w portalach społecznościowych. Niektórzy publikują wszystko jak leci, jednak większość ogranicza się jedynie do najciekawszych darówlosu. Dlatego jeśli decydujemy się na tego typu reklamę, warto włożyć wysiłek w to, by prezent był oryginalny, zaskakujący, stworzony z myślą o danej osobie. Ogólnie - wart pokazania. A potem trzymać kciuki, żeby się spodobał. Można też zastosować inną strategię: nawiązać z interesującym nas blogerem współpracę, w ramach której pochwali się naszym produktem odpłatnie.

Zebrałam dla Was kilka przykładów wartych - moim zdaniem - pokazania. Tak, widziałam burzę, jaką swego czasu wywołał artykuł o darachlosu na portalu jednego z poczytnych czasopism. Mam nadzieję, że swoim tekstem nie podpadnę właścicielowi żadnego z wymienionych poniżej profilów ;)
Postaram się nie.

Maciek Budzich najwyraźniej ma szczęście do naprawdę ciekawych darówlosu. Kto nie chciałby pograć na takiej maszynie? Prezent angażujący i budzący pozytywne skojarzenia.



Z kolekcji tego samego blogera. W zestawie młotek i solidny blok czegoś, co przypomina beton. Wewnątrz kostki jest ukryta latarka, która według producenta ma być niezniszczalna. Żeby się do niej dostać, trzeba chwycić młotek w dłoń i rozbić blok. Po pierwsze oryginalny pomysł na to, jak udowodnić odporność latarki, po drugie wyzwanie, które na długo pozostanie w pamięci. Czapki z głów!



Wedel w ogóle robi trafione darylosu, niestety większość ciekawych przykładów, które znalazłam, znajduje się na profilach prywatnych blogerów, więc są nie do pokazania. Dość powiedzieć, że marka stara się dopasować podarunki do tematyki poruszanej przez blogera, często też personalizuje opakowania przesyłanych przez siebie słodyczy. Tutaj: minizestaw barmański wraz z Baryłkami i&nbbsp;przepisami na drinki, który otrzymała blogerka kulinarna Olga Kruszewska. Mniam.



Tu też wyzwanie, tylko że na weekend - zestaw piwa z personalizowanymi etykietami. Sympatyczne życzenia napisane specjalnie dla marketingowców i językiem marketingowców.



Kolejny udany przykład mówienia do odbiorcy jego językiem. CoffeeDesk generalnie prowadzi komunikację ukierunkowaną na młodych, kreatywnych z dużych miast, co widać np. na prężnie prowadzonym przez nich Twitterze. Jak nie pijam kawy, to tej bym spróbowała.



Tutaj klasycznie, ale kto by nie chciał mieć gadżetów z logo Twittera? Czasem proste pomysły okazują się najlepsze.

Jak widać, ile agencji reklamowych, tyle koncepcji na darylosu. Klucz do sukcesu to dobry plan i przede wszystkim presonalizacja. Dlatego gdybyście przypadkiem planowali kampanię darolosową, wpadnijcie do nas po druk personalizowany

4 komentarze:

  1. Super prezenty, brałbym ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle tych treści w internecie. a musiałem przetrzepać cały internet w poszukiwaniu czegoś wartościowego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe zestawy, tą kostkę betonową to swojemu szefowi mogła bym dać. Bardzo ciekawe zestawienie prezentów, ale Tweeter chyba wygrał :D

    OdpowiedzUsuń