Druk ulotek. Czy to się opłaca?

poniedziałek, stycznia 12, 2015 Urszula Augustyniak 0 Komentarze

druk ulotek

Znam takich, którzy kolekcjonują ulotki wkładane za wycieraczkę. Dla zwykłej frajdy posiadania katalogu nagich pań. Oraz takich, którzy z litości biorą ulotki od ulicznych „staczy” i po chwili, bez patrzenia na treść, wyrzucają je do najbliższego śmietnika. Brzmi kiepsko. Ale nie musi. Po prostu rozdawać ulotki trzeba umieć.

Ulotki są jedną z najskuteczniejszych form promocji, jeżeli przeprowadzimy kampanię w przemyślany sposób. Że trafiają od razu do kosza?... To popularny mit dla cieniasów. Ulotki wciąż pozostają najtańszą i świetną metodą na dotarcie do szerokiej rzeszy osób. Co ważne, także do tej pokaźnej grupy potencjalnych klientów, do których nie da się trafić za pomocą reklamy internetowej, bowiem nie korzystają oni z najnowszych zdobyczy technologii lub robią to w ograniczonym zakresie.

O ile tylko druk ulotek, a potem ich dystrybucję zlecimy rzetelnym i niedrogim wykonawcom, kampania z pewnością przyniesie wymierne zyski. Dobrym rozwiązaniem jest drukarnia internetowa, gdzie ceny są zdecydowanie bardziej przyjazne niż w drukarniach tradycyjnych.

Po pierwsze: oferuj konkretne korzyści

Przede wszystkim warto sobie zadać pytanie, co – poza względami kolekcjonerskimi oczywiście – sprawia, że niektórych ulotek pozbywamy się od razu, a inne zostają z nami na dłużej. Nie bez znaczenia jest wygląd: wyższa gramatura, błyszczący papier, kolorystyka, która przyciąga uwagę. Druk ulotek na byle czym i byle jak nie zaskarbi uwagi potencjalnych klientów.

Jednak tym, co liczy się najbardziej, jest oczywiście oferta. Warto podać ceny proponowanych usług, kod QR wiodący wprost do naszej strony internetowej, doskonałym pomysłem jest również dołączenie kuponu rabatowego. Rabat jest sprytnym prezentem, po który trzeba pofatygować się do darczyńcy. Klienci z kuponami to ci, którzy wracają najczęściej.

Po drugie: wyróżnij się pozytywnie

tanie ulotki
Siódma rano. Wychodzisz z metra/ tramwaju/ whatever. W najbardziej uczęszczanym miejscu stoi szary typ, człowiek-szlaban, który prędzej przywali Ci ulotką w szczękę niż opuści rękę. Bierzesz dla świętego spokoju. Chowasz do kieszeni albo wyrzucasz w najbliższym możliwym miejscu i dobrze, gdyby trafił się kosz. Co Cię to.

Ale można inaczej. Wracasz do domu po pracy. Otwierasz skrzynkę na listy, a tam tanie ulotki reklamowe. Nuda, ale przeglądasz je mimo wszystko, bo a nuż pomiędzy zaproszeniem na wykład o garnkach i pościeli a cennikiem paznokci żelowych czeka bieżące menu pobliskiej pizzerii.
A pizza jest dobra na wszystko – wiadomo.

Dlatego właśnie lepiej, by ulotki trafiły do skrzynek, a nie zostały rozdane na ulicy. Taka forma promocji jest znacznie mniej nachalna, pozwala też odbiorcy w skupieniu zapoznać się z ofertą. Podobnie działa umieszczanie ulotek w gazetach i czasopismach lub jako dodatek do produktu, np. biletu kinowego.

Po trzecie: rób to z głową

W wypadku sklepów spożywczych i odzieżowych, gastronomii, drobnych usług etc. sprawa jest prosta. Każdy potrzebuje od czasu do czasu coś zjeść, ogarnąć fryz czy naprawić buty. Gorzej, gdy za pomocą ulotek chcemy zareklamować branżę specjalistyczną. Na przykład suwnice. Na przykład folie do sianokiszonek. Na przykład turbosprężarki, wyroby silikonowe do zastosowania przemysłowego, zawory hydrauliczne i inne koszmary copywritera.

Nie są to tematy wdzięczne do promowania na ulotkach, a już na pewno nie warto takich ulotek rozdawać każdemu. Odpowiednim miejscem na ich dystrybucję będą targi branżowe, można je też pozostawić tam, gdzie bywają osoby zainteresowane danym tematem, np. w sklepach dedykowanych fachowcom. Dobrze jest również rozważyć inne metody promocji, takie jak katalogi. Ale to już temat na zupełnie osobny wpis.

0 komentarze: