Kalendarze firmowe. Reklama, która pracuje przez okrągły rok

poniedziałek, lipca 20, 2015 Urszula Augustyniak 8 Komentarze

jakie kalendarze firmowe

Kilka tygodni temu wybrałam się rodzinnie na wakacje. Woda, las, kilka budek z jedzeniem uchowanym w zamrażarce od zeszłego sezonu. Daleko do sklepu, daleko do miasta, daleko wszędzie. Jeden z tych uroczych, nostalgicznych ośrodków, gdzie czas zatrzymał się w epoce wczasów pracowniczych. Spieszmy się je odwiedzać, bo szybko odchodzą.

W naszym małym domku z tektury udającej drewno znalazł się jednak akcent przypominający o tym, że żyjemy w XXI wieku i nie uciekniemy od tego faktu: kalendarz reklamowy. Ścienny, listwowany, format A1. Trzy czwarte jego powierzchni zajmował dumny napis kursywą „Urząd Miasta i Gminy 2015” (czy jakoś tak) oraz fotografie pobliskiego miasta. Zaś dolna jedna czwarta została podzielona na mniejsze i większe prostokąty, w których stłoczone jedna obok drugiej reklamowały się rozmaite lokalne firmy. Każda inną czcionką, na tle innego koloru i z grafiką utrzymaną w zupełnie innym stylu.

Kalendarz był jedyną ozdobą ścian i siłą rzeczy wzrok wędrował w jego kierunku. Chcąc nie chcąc, dowiedziałam się m.in., że gdybyśmy mieli już dość pływania na kajakach i chodzenia po lesie, możemy sobie zafarbować włosy, postawić przenośną toaletę na tarasie albo kupić worek cementu.

Mimo wszystko pewnego razu, w akcie desperacji i totalnego przejedzenia grillem, zamówiliśmy pizzę z numeru podanego w jednym z okienek. Była dobra. A wreszcie dzień przed wyjazdem, kiedy (o losie!) zepsuł nam się samochód, zrozumiałam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Zaczerpnięte z kalendarza namiary na dojeżdżającego mechanika okazały się bezcenne. Słabo połatał i sporo skasował, ale do domu dojechaliśmy. Jakoś.

Po co ta historia?
Żeby zwrócić uwagę na pewien fakt: kalendarz reklamowy znakomicie spełnił swoją rolę, i to mimo że był fatalnie zaprojektowany i targetowany do wszystkich oraz do nikogo. Skorzystaliśmy na nim my, bowiem stanowił dobre źródło informacji, i skorzystali reklamodawcy, których usługi zamówiliśmy.

Druk i dystrybucja kalendarzy reklamowych, w tym firmowych, to działanie marketingowe, które niezmiennie odznacza się wysoką skutecznością przy niewielkich kosztach. Wśród innych form reklamy tradycyjnej kalendarze wyróżnia przede wszystkim to, że są użyteczne. O ile inne gadżety szybko idą w zapomnienie, o tyle kalendarz pozostaje z użytkownikiem przez cały rok. Jeśli tylko zadba się o ich atrakcyjną formę, kalendarze firmowe stanowią naprawdę sympatyczny upominek i nie są kojarzone z nachalną reklamą.

Ha, tylko co znaczy zadbać o atrakcyjną formę? Jak zaprojektować kalendarz firmowy, żeby klienci chcieli korzystać właśnie z niego? Przecież wielu rokrocznie dostaje po kilka sztuk od różnych reklamodawców. Odpowiedź na te pytania zależy oczywiście od tego, czym zajmuje się nasza firma i dla kogo kalendarz jest przeznaczony – każdy musi zatem znaleźć własną. Poniżej krótki przegląd możliwości i garść ciekawych projektów, którymi warto się zainspirować.

Innymi słowy plakaty wykończone z obu stron sztywną listwą. Idealne, jeśli chce się zawrzeć w kalendarzu dużo treści, tak jak w omówionym przykładzie. Sprawdzą się też równie dobrze jako firmowy upominek reklamowy – wówczas warto rozważyć umieszczenie na nich jedynie (rozsądnej wielkości) logo firmy i przeznaczenie reszty powierzchni na ładną, ciekawą grafikę. Im większe walory estetyczne i mniej nachalna reklama, tym większe prawdopodobieństwo, że obdarowany klient faktycznie zechce ozdobić kalendarzem jedną ze ścian.

Plakatowy format stwarza w zasadzie nieograniczone możliwości designu. Dobrze widać to na przykładzie kalendarza Nike, gdzie zaznaczono najważniejsze wydarzenia sportowe roku. Nietypowa, ale dekoracyjna forma i informacje ważne dla wielbicieli sportu zagwarantowały mu niemałe powodzenie. Rozwiązaniem równie interesującym, ale z drugiego bieguna, jest kalendarz w stylu vintage - choćby na wzór tego poniżej, pochodzącego z końca XIX w. Oczywiście taki styl nie pasuje do każdego produktu, za to jak powszechnie wiadomo, jest szalenie lubiany.

Ostatni z zaprezentowanych kalendarzy powstał z kolei na potrzeby kampanii promującej czytelnictwo wśród dzieci. Mimo że zawarty na nim komunikat jest zwięzły i zajmuje niewiele miejsca, nie sposób go pominąć, ponieważ mnogość elementów i kolorów oraz przyjazne, rysunkowe postacie przyciągają wzrok. A to tylko wybrane przykłady, które pokazują, że kalendarze listwowane dają okazję do promowania się za pomocą kreatywnego, nieszablonowego projektu, jakże dalekiego od "Kalendarza Miasta i Gminy 2015".  

kalendarze ścienne
Źródła: absintheposters.com; estudioagraph.com; washingtonea.com.

Kalendarze spiralowane

Nowy miesiąc – nowa grafika, czyli kalendarz, który się nie znudzi. Z uwagi na tę różnorodność są bardzo lubiane i chętnie wykorzystywane. Niektórzy używają ich także jako planera, więc warto pozostawić trochę miejsca na notatki przy poszczególnych datach.

Z marketingowego punktu widzenia największym atutem kalendarzy spiralowanych jest to, że pozwalają w atrakcyjny sposób zaprezentować ofertę firmy, jeśli tylko zainwestuje się w dobre zdjęcia albo pomysłowego grafika. Mistrzowie gatunku, tacy jak Pirelli, nawet nie pokazują swoich produktów na fotografiach. Ich kultowy, rozchwytywany na całym świecie kalendarz zawiera tylko artystyczne akty kobiece. Ich kalendarze akurat są szyte, ale zasada ta sama.

Do miana odpowiednika z rodzimego podwórka aspiruje kalendarz Lindner wydawany przez zakład produkujący trumny. Widnieją na nim (a jakże) trumny, do tego piękne polskie krajobrazy i… nagie kobiety. Mimo że kontrowersyjny, zyskał już rzesze wielbicieli. Sztuka naśladowania Pirelli w Polsce bardzo dobrze udaje się również firmie Olmet, która zajmuje się skupem i przerobem złomu. Poważnie.

kalendarze reklamowe
Źródła: Lindner, fot. Piotr Falencik; Olmet, fot. Marek Straszewski.

Kalendarze w myśl zasady „sex sells” (seks sprzedaje) drukuje też m.in. Lavazza, Bols, a nawet amerykański producent mleka. Jednak to niejedyny sposób, by zabłysnąć i zaproponować coś wyjątkowego na kanwie kalendarzy spiralowanych. Producent odzieży United Bamboo w roli swoich modeli obsadził koty, czym zaskarbił sobie sympatię mediów. Z kolei BMW Mini w 2009 r. ogłosiło konkurs na projekty ilustracji do poszczególnych miesięcy - hasłem przewodnim był minimalizm. Dzięki temu nawiązało interakcję z szerokim gronem wielbicieli. Jeszcze inną strategię ma Dunkin' Donuts: na każdej stronie ich kalendarza znajdują się kupony do wykorzystania w restauracji. Miłe zaproszenie do odwiedzin lokali tej sieci.

druk kalendarzy
Źródła: United Bamboo, fot. Noah Sheldon; BMW MINI Space, proj. Minibruno.

Kalendarze trójdzielne

Bardzo praktyczne: jednym rzutem oka można ogarnąć bieżący miesiąc, a także poprzedni i ten, który dopiero ma nadejść. Szczególnie cenią je sobie urzędnicy, księgowi, pracownicy kadr i wszyscy inni, których zawód jest związany z szeroko pojętą papierologią. Niektórzy z codziennego przestawiania datownika czynią wręcz poranny rytuał. Takie kalendarze ścienne są naprawdę mile widziane w biurze i z pewnością znajdą w nim swoje miejsce. Skromniejsza, bardziej poręczna wersja to kalendarze jednodzielne, gdzie miesiąc poprzedzający i następujący są pokazane u dołu tej samej karty, co miesiąc bieżący.

Na kalendarzu trójdzielnym nie ma wprawdzie zbyt dużo miejsca na grafikę, ale tzw. główka, czyli kartonowy prostokąt u góry, zupełnie wystarczy, by nadać mu indywidualny charakter. Tutaj od lat niezmiennie królują pejzaże – przecież każdy lubi na chwilę oderwać się od pracy i pomarzyć o wakacjach, prawda?... Można też jednak pokusić się o coś bardziej kreatywnego. W końcu chodzi o to, żeby się wyróżnić.

Kubek na długopisy, kuweta na papiery, kwiatek, rodzinne zdjęcie i kalendarz biurkowy. Ile takich biurek pracowniczych widzieliście w życiu? Ja całe mnóstwo. Spędzamy pół życia w pracy, dlatego lubimy personalizować naszą służbową przestrzeń. Co prawda nie wszyscy, ale stawiam drukarki przeciwko długopisom, że nawet jeśli kalendarz nie spodoba się obdarowanemu, to i tak ostatecznie wyląduje na czyimś biurku i będzie przez cały rok rzetelnie pracował na wizerunek swojego fundatora.

kalendarze druk
Źródła: 10x10.co.kr; Emily Gallardo.

Alternatywą dla kalendarzy biurkowych są planery, których jestem zresztą wierną użytkowniczką. To nic, że pod koniec miesiąca każdą kolejną kartę pokrywają głównie mniej lub bardziej kreatywne bazgroły. Wśród nich są też ważne informacje, które z całą pewnością zgubiłabym, gdyby zostały zapisane na karteczkach samoprzylepnych. Zanim zaczęłam pracę w miejscu, gdzie druków mamy pod dostatkiem, byłam autentyczne wdzięczna firmom, których logo widniało przy planerze. Za to, że trafił na moje biurko i się przydaje. Planerom mówimy zdecydowane TAK.

Wam natomiast mówimy: do napisania! I przypominamy, że w Viperprint można już zamawiać druk kalendarzy na 2016 r. w promocyjnej, obniżonej o 10% cenie. Zapraszamy.

8 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Panią - inwestowanie w taką formę reklamy jest korzystne nie tylko dla firmy, ale również dla klienta. Ważne by dana rzecz budziła zainteresowanie i przyciągała wzrok danego Klienta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda - druk to tylko połowa sukcesu, reszta to dobry projekt. Taki, żeby klient zechciał kalendarza używać.

      Usuń
  2. Dobry projekt to tak naprawdę 70/80 % sukcesu a reszta to odpowiedni druk.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobry wpis. Uwielbiam takie dobrze zrobione kalendarze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też. Czasem schodzą takie perełki z maszyny, że trudno nie przystanąć i nie popatrzeć.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy wpis. Tak już jest dzisiaj, że kontrowersje przyciągają jak w przypadku zdjęć do kalendarza. Sam jestem fotografem i zauważyłem, że jak dodam na funpage jakieś nieco kontrowersyjne zdjęcie jest spory odzew. A czym większę kontrowersje wzbudza, tym większym echem się odbija.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę swoją drogą, że gazetki promocyjne stają się coraz bardziej opłacalne wraz z tworzeniem serwisów i aplikacji zestawiających promocje w różnych sklepach. Gazetki promocyjne są popularne wśród studentów, którzy przeglądają je na swoich smartfonach wybierając się na zakupy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy przegląd kalendarzy:)

    OdpowiedzUsuń